Nawet najlepsza naprawa blacharsko-lakiernicza pozostawia trwałe ślady. Pojazd nie może być już oferowany jako „bezwypadkowy”, a co za tym idzie jego wartość rynkowa spada. Po stronie właściciela auta pojawia się zatem dodatkowa szkoda, która powinna zostać naprawiona w ramach polisy OC sprawcy wypadku.

Odszkodowanie za uszkodzenie samochodu może obejmować oprócz kosztów jego naprawy także zapłatę sumy pieniężnej, odpowiadającej różnicy między wartością tego samochodu przed uszkodzeniem i po naprawie (uchwała Sądu Najwyższego z dnia 12.10.2001 r., sygn. akt III CZP 57/01).

Warunki uzyskania odszkodowania

Niestety, nie każdy pojazd kwalifikuje się do odszkodowania z tytułu utraty wartości.

Wytyczne w tym zakresie zostały określone w Instrukcji Określania Rynkowego Ubytku Wartości Pojazdów nr 1/2009 z dnia 12 lutego 2009 przygotowanej przez Stowarzyszenie Rzeczoznawców Samochodowych EKSPERTMOT.

Zgodnie z wytycznymi rzeczoznawców uszkodzony pojazd nie może być starszy niż:

  • 6 lat – w przypadku samochodów osobowych i terenowych
  • 4 lata – w przypadku samochodów ciężarowych do 3,5 ton
  • 3 lata – w przypadku samochodów ciężarowych powyżej 3,5 ton i motocykli

Wyjątkowo możliwe jest szacowanie utraty wartości rynkowej w starszych pojazdach, jeśli odznaczają się niewielkim przebiegiem i szczególną dbałością o stan techniczny.

Ponadto, w Instrukcji przewidziano następujące warunki ogólne ustalenia utraty wartości przez samochody osobowe i terenowe:

  • pojazd brał udział w wypadku po raz pierwszy (tu możliwy wyjątek)
  • naprawa pojazdu jest technicznie i ekonomicznie uzasadniona (brak szkody całkowitej)
  • uszkodzone zostały metalowe, polakierowane elementy nadwozia lub rama pojazdu
  • szacowany ubytek wartości pojazdu przekracza kwotę 200 zł

Do głównych czynników wpływających na wysokość odszkodowania należą:

  • wartość rynkowa pojazdu przed wypadkiem
  • okres eksploatacji i stan techniczny pojazdu przed wypadkiem
  • zakres uszkodzeń pojazdu w wyniku wypadku
  • całkowity koszt naprawy pojazdu

Podsumowując: im pojazd droższy, nowszy, z mniejszym przebiegiem i w lepszym stanie technicznym, tym utrata wartości po wypadku wyższa.

Utrata wartości pojazdu w leasingu

W przypadku leasingu pojazd pozostaje własnością leasingodawcy. W razie wypadku i utraty wartości pojazdu stroną poszkodowaną jest leasingodawca, a nie leasingobiorca.
W takiej sytuacji najlepiej wystąpić do leasingodawcy z wnioskiem o zawarcie umowy cesji (przeniesienia) roszczeń odszkodowawczych na leasingobiorcę. Następnie na tej podstawie leasingobiorca będzie mógł wystąpić do ubezpieczyciela o wypłatę stosownego odszkodowania z tytułu utraty wartości rynkowej pojazdu w wyniku wypadku.

Niestety, w większości przypadków ubezpieczyciele odmawiają wypłaty odszkodowania, twierdząc, że leasingodawca nie poniósł szkody, gdyż leasingobiorca jest nadal zobowiązany do płacenia rat w wysokości ustalonej przed wypadkiem oraz do wykupienia pojazdu za określoną cenę. Takiego zachowania doświadczyłem na własnej skórze 🙂 Poniżej pismo, które niedawno otrzymałem w sprawie powypadkowej utraty wartości samochodu wykorzystywanego przeze mnie w kancelarii:

Czy ubezpieczyciel ma w tym przypadku rację? W mojej ocenie, zdecydowanie nie.

Po pierwsze dlatego, że w prawie cywilnym za szkodę uznaje się uszczerbek (zmniejszenie) majątku poszkodowanego, który nastąpił wbrew jego woli (wyrok SN z 20.02.2002 r., sygn. akt V CKN 908/00). Zatem w tym przypadku szkoda w postaci spadku wartości pojazdu powstała w chwili wypadku.

Po drugie zaś dlatego, że w procesie cywilnym sąd wydaje wyrok według stanu istniejącego w chwili zamknięcia rozprawy (art. 316 § 1 k.p.c.). Dlatego w chwili, gdy wydawany jest wyrok często trudno spekulować o dalszych losach umowy leasingu, w tym o wykupie pojazdu przez leasingobiorcę.

Orzecznictwo zdaje się potwierdzać moje zapatrywanie.

Pozwany [zakład ubezpieczeń – przyp. autora] nie wykazał też, by powodowi [firmie leasingowej – przyp. autora] służyło w odniesieniu do każdego z pojazdów, roszczenie w stosunku do leasingobiorcy w wykup pojazdu za cenę odpowiadającą wartości szacunkowej określonej w umowie leasingu i z przepisów regulujących umowę leasingu nie można też wyprowadzić takiego roszczenia. Niezależnie jednak od powyższego nawet gdyby powodowi służyły takie roszczenia, to przy ustalaniu wysokości szkody i tak porównaniu podlega aktualny, rzeczywisty stan majątkowy poszkodowanego w dacie wyrokowania ze stanem hipotetycznym, który by istniał, gdyby nie nastąpiło zdarzenie szkodzące, a w sprawie zostało wykazane, że rzeczywista wartość pojazdów stanowiących własność powoda uległa zmniejszeniu w wyniku zdarzeń objętych odpowiedzialnością odszkodowawczą pozwanego (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 15.04.2015 r., sygn. akt VI ACa 901/14).

Miernikiem wartości rynkowej są ceny jakie mogą być uzyskane przy zbyciu lub nabyciu określonej rzeczy. Miernikiem wartości majątkowej przedmiotu jest bowiem pieniądz, a jego weryfikatorem rynek. Nie mają więc znaczenia dla wartości rynkowej wzajemne ustalenia stron w zakresie umowy leasingu, a także ewentualna wartość księgowa pojazdu przyjęta przez leasingodawcę (wyrok Sądu Rejonowego w Jeleniej Górze z dnia 07.02.2013 r., sygn. akt I C 1641/12).

c.d.n.

Pozew w mojej sprawie niebawem trafi do krakowskiego sądu. Jakie będzie rozstrzygnięcie? Czas pokaże. Niezależnie od wyniku sprawy obiecuję zrelacjonować stanowisko Wysokiego Sądu w przedmiocie odszkodowania za utratę wartości naszej kancelaryjnej Mazdy.

Często do naszej kancelarii trafiają klienci, którym zakład ubezpieczeń odmawia wypłaty odszkodowania z tytułu ubezpieczenia autocasco (AC) ze względu na naruszenie przez nich warunków ubezpieczenia. Jedną z powtarzających się sytuacji jest podanie nierzetelnych lub niekompletnych danych w trakcie zawierania umowy ubezpieczenia.

Historia pewnego Saaba

Nie inaczej było w przypadku właściciela pięknego Saaba 9-3 SportSedan, rocznik 2007.

Klient zakupił pojazd w komisie samochodowym. Przy zakupie wraz z samochodem został wydany tylko jeden komplet kluczyków. Następnie klient udał się do agenta ubezpieczeniowego, który dokonał oględzin pojazdu, wykonał standardową dokumentację fotograficzną i na tej podstawie wypełnił stosowny formularz oferty ubezpieczenia. Klient złożył podpis pod formularzem, a agent wystawił polisę autocasco (AC). Jak to zwykle bywa, klient schował polisę do szuflady i zapomniał o całej sprawie.

Niestety, po niespełna roku od zawarcia umowy ubezpieczenia Saab został skradziony.

Klient zgłosił szkodę ubezpieczycielowi. I zaczęły się kłopoty… Okazało się bowiem, że w formularzu oferty ubezpieczenia agent omyłkowo podał, że Saab jest wyposażony w dwa komplety kluczyków. Klient pomyłki nie zauważył i podpisał formularz zawierający nieprawdziwą informację. Kierując się informacjami podanymi przez ubezpieczającego zakład ubezpieczeń zażądał przedłożenia dwóch kompletów kluczyków do Saaba. Klient oczywiście był w stanie przedłożyć tylko jeden komplet. W rezultacie, ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania powołując się na naruszenie warunków ubezpieczenia.

Na pierwszy rzut oka sprawa jest jasna.

W warunkach ubezpieczenia wyraźnie wskazano, że w razie kradzieży pojazdu ubezpieczony ma obowiązek przedstawienia wszystkich kompletów kluczyków zadeklarowanych przy zawieraniu umowy.

Nie wszystko jednak stracone 

W myśl art. 815 § 1 k.c. ubezpieczający obowiązany jest podać do wiadomości zakładu ubezpieczeń wszystkie znane sobie okoliczności, o które ubezpieczyciel zapytywał w formularzu oferty albo przed zawarciem umowy w innych pismach.
W przypadku naruszenia powyższego obowiązku przez ubezpieczającego, w myśl art. 815 § 3 k.c., zakład ubezpieczeń nie ponosi odpowiedzialności za skutki okoliczności, które nie zostały podane do jego wiadomości.

Jednak komentatorzy są zgodni, że ubezpieczyciel może uchylić się od wypłaty odszkodowania tylko wówczas, gdy okoliczności, które nie zostały podane przy zawieraniu umowy ubezpieczenia realnie zwiększały prawdopodobieństwo wystąpienia wypadku ubezpieczeniowego (A. Kidyba, Z. Gawlik, Kodeks cywilny. Komentarz. Tom III. Zobowiązania – część szczególna, komentarz do art. 815 k.c., LEX, 2014).

Co więcej, pomiędzy błędnie podaną okolicznością a zwiększeniem prawdopodobieństwa wystąpienia wypadku ubezpieczeniowego musi istnieć tzw. adekwatny związek przyczynowy (Z. Brodecki, Kilka refleksji na temat związku przyczynowego, Prawo Asekuracyjne 1995, nr 3, s. 5.).

Do zaistnienia adekwatnego związku przyczynowego wymagane jest, by powiązania pomiędzy poszczególnymi wydarzeniami były normalne, tzn. typowe, oczekiwane w zwykłej kolejności rzeczy, a nie będące rezultatem jakiegoś zupełnie wyjątkowego zbiegu okoliczności (wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z 22.9.2005, I ACa 197/05, OSA 2006/5/16). 

Jakby tego było mało, ubezpieczyciel musi udowodnić, że wypadek ubezpieczeniowy pozostaje w adekwatnym związku przyczynowym z okolicznościami, które nie zostały podane w trakcie zawierania umowy ubezpieczenia. Wyjątek przewidziano jedynie w przypadku, gdy ubezpieczający umyślnie podał nieprawdę lub zataił pewne okoliczności. W takiej sytuacji ciężar dowodu ulega odwróceniu i to ubezpieczony jest zobowiązany dowieść, że naruszenie obowiązków informacyjnych nie miało wpływu na wystąpienie wypadku ubezpieczeniowego.

Orzecznictwo korzystne dla ubezpieczonych

Przedstawione powyżej stanowisko komentatorów jest powszechnie akceptowane w orzecznictwie Sądu Najwyższego.

W szczególności,  w wyroku z dnia 21.10.2003 r., sygn. akt I CK 168/02 Sąd Najwyższy stwierdził:

Jeśli wypadek nastąpił bez związku z okolicznościami istotnymi dla oceny przyjmowanego przez zakład ubezpieczeń ryzyka, to nieujawnienie takich okoliczności przez ubezpieczającego nie ma dla odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń żadnego znaczenia.

W podobnym tonie wypowiedział się Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 22.09.2005 r., sygn. akt IV CK 113/05:

Niedopełnienie przez ubezpieczającego powinności wynikających z art. 815 § 1 i 2 k.c. uprawnia zakład ubezpieczeń do odmowy wypłaty świadczenia tylko wtedy, gdy pociąga za sobą skutki mające wpływ na zwiększenie prawdopodobieństwa wypadku.

Z kolei w wyroku z dnia 4.01.2007 r., sygn. akt V CSK 364/06 Sąd Najwyższy stanął na stanowisku, że:

Zakład ubezpieczeń nie może się uchylić od wypłaty odszkodowania, jeśli informacje dotyczące zabezpieczeń przed kradzieżą były nieprecyzyjne, ale nie miało to wpływu na zwiększenie prawdopodobieństwa kradzieży.

Dobrym podsumowaniem obecnego dorobku orzeczniczego jest aktualne stanowisko Sądu Apelacyjnego w Białymstoku przedstawione w wyroku z dnia 21.04.2015 r., sygn. akt I ACa 1039/14, według którego:

Obowiązek ubezpieczającego ogranicza się do udzielenia ubezpieczycielowi przed zawarciem umowy ubezpieczenia rzetelnych informacji, a także bieżącego informowania go o zmianach, o które ten zapytywał przed zawarciem umowy. Konsekwencją natomiast niewykonania przez ubezpieczającego jego obowiązków jest zwolnienie zakładu ubezpieczeń z odpowiedzialności. Istotnym jednak jest, że ciężar dowodu co do tego, że podane przez ubezpieczającego okoliczności nie były zgodne z jego wiedzą spoczywa na ubezpieczycielu. Nadto pomiędzy błędnie podaną okolicznością a zajściem wypadku ubezpieczeniowego musi istnieć związek przyczynowy. Ubezpieczyciel musi zatem udowodnić, że wypadek ubezpieczeniowy jest następstwem okoliczności, które nie zostały podane do wiadomości zakładu ubezpieczeń z naruszeniem postanowień art. 815 § 1 i 2 k.c. Ustawa wprowadza jedynie domniemanie (wzruszalne) istnienia takiego związku, w przypadku gdy ubezpieczający umyślnie uchybił swoim obowiązkom.

Podsumowanie 

Naruszenie warunków ubezpieczenia autocasco (AC) nie zwalnia automatycznie zakładu ubezpieczeń z obowiązku wypłaty odszkodowania. W każdym wypadku należy ustalić, czy naruszenie warunków ubezpieczenia pozostawało w adekwatnym związku przyczynowym z wystąpieniem wypadku ubezpieczeniowego (np. kradzieży lub zniszczenia pojazdu). Należy również pamiętać, że w razie procesu cywilnego, najczęściej to ubezpieczyciel będzie zobowiązany udowodnić fakt występowania wskazanego związku.

W przypadku Saaba sedno sprawy polega na udzieleniu odpowiedzi na pytanie: „Czy fakt zakupu samochodu w komisie z jednym kompletem kluczyków pozostaje w adekwatnym związku przyczynowym z kradzieżą pojazdu dokonaną po roku od zakupu?” W mojej ocenie w sprawie Saaba taki związek nie występuje. Po pierwsze dlatego, że samochód został zakupiony w komisie samochodowym, a nie u osoby prywatnej. Po drugie, za powszechną praktykę w przypadku pojazdów używanych uznać należy oferowanie pojazdu z jednym kompletem kluczyków. Chodzi bowiem o rachunek ekonomiczny, komplet kluczyków do Saaba może kosztować nawet 1500 zł i dlatego jest sprzedawany oddzielnie. Wreszcie po trzecie, do kradzieży Saaba doszło dopiero po roku od jego zakupu. Z tych względów nie można w uzasadniony sposób twierdzić, że komis lub poprzedni właściciel Saaba był zamieszany w jego kradzież z wykorzystaniem drugiego kompletu kluczyków. W konsekwencji, pomimo nieprawidłowości przy zawieraniu umowy ubezpieczenia, odszkodowanie z tytułu kradzieży Saaba powinno zostać wypłacone.

Często w razie wypadku drogowego lub kolizji drogowej pierwszym odruchem sprawcy zdarzenia jest myśl o ucieczce. To zupełnie naturalna reakcja. W końcu nie bez przyczyny adrenalina nazywana jest „hormonem walki i ucieczki”. Zanim jednak ulegniemy emocjom, warto się na chwilę zastanowić nad konsekwencjami naszego postępowania. Samowolne oddalenie się przez sprawcę wypadku drogowego z miejsca zdarzenia może mieć bowiem poważne konsekwencje prawne.

Odpowiedzialność karna. 

Samowolne oddalenie się z miejsca wypadku drogowego może zostać zakwalifikowane jako „zbiegnięcie z miejsca zdarzenia”, co w konsekwencji będzie skutkować odpowiedzialnością karną na równi ze spowodowaniem wypadku w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego (art. 178 § 1 k.k.).

Art. 178. § 1. Skazując sprawcę, który popełnił przestępstwo określone w art. 173 [katastrofa komunikacyjna – przyp. autora], 174 [niebezpieczeństwo katastrofy – przyp. autora] lub 177 [wypadek drogowy – przyp. autora] znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego lub zbiegł z miejsca zdarzenia, sąd orzeka karę pozbawienia wolności przewidzianą za przypisane sprawcy przestępstwo w wysokości od dolnej granicy ustawowego zagrożenia zwiększonego o połowę do górnej granicy tego zagrożenia zwiększonego o połowę.

To nie koniec zagrożeń karnych dla uciekiniera. W sytuacji bowiem, gdy skutkiem wypadku jest śmierć, ciężki uszczerbek na zdrowiu albo naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwający powyżej 7 dni, ucieczka z miejsca z miejsca wypadku może dodatkowo skutkować odpowiedzialnością karną za nieudzielenie pomocy poszkodowanym (art. 162 k.k.).

Art. 162. § 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Ucieczka z miejsca zdarzenia może również zostać zakwalifikowana jako wykroczenie z art. 93 k.w. Uwagę zwraca tu dotkliwa sankcja w postaci obligatoryjnego zastosowania środka karnego w postaci zakazu prowadzenia pojazdów. Zakaz prowadzenia pojazdów wymierza się na okres od 6 miesięcy do 3 lat (art. 29 § k.w.).

Art. 93. § 1. Prowadzący pojazd, który, uczestnicząc w wypadku drogowym, nie udziela niezwłocznej pomocy ofierze wypadku, podlega karze aresztu albo grzywny.
§ 2. W razie popełnienia wykroczenia o którym mowa w § 1 orzeka się zakaz prowadzenia pojazdów.

Jedna ucieczka – kilka przestępstw.

Co gorsza, zgodnie z ugruntowanym orzecznictwem Sądu Najwyższego, wszystkie wskazane powyżej przestępstwa oraz wykroczenie pozostają ze sobą w zbiegu realnym, a nie jak wcześniej uważano, w zbiegu idealnym (por. uchwała 7 sędziów z 12.04.1995 r., I KZP 2/95; wyrok z 19.10.1998 r., IV KKN 205/97). Co to oznacza? Osoba, która zbiegła z miejsca wypadku odpowiada za każde przestępstwo i wykroczenie z osobna, a przy wymiarze kary sąd „sumuje” poszczególne kary i wymierza tzw. karę łączną.

Odpowiedzialność cywilna. 

Poza konsekwencjami karnymi ucieczka z miejsca zdarzenia drogowego może pociągać za sobą również poważne skutki cywilnoprawne. Ucieczka z miejsca wypadku wyłącza bowiem ochronę z tytułu ubezpieczenia OC. Co prawda, w razie ucieczki sprawcy z miejsca zdarzenia zakład ubezpieczeń lub Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG) wypłaci poszkodowanym należne świadczenia powypadkowe. Następnie jednak ubezpieczycielowi lub UFG przysługiwać będzie prawo tzw. regresu, czyli żądania od sprawcy wypadku pokrycia z własnej kieszeni wszystkich świadczeń, które uprzednio zostały wypłacone na rzecz poszkodowanych (art. 43 pkt 4 u.u.ob.).

Ucieczka sprawcy wypadku z miejsca zdarzenia może również stanowić podstawę odmowy wypłaty odszkodowania z tytułu ubezpieczenia autocasco (AC). 

Warto czy nie warto?

W dobie smartfonów, dronów, profesjonalnych kamer samochodowych oraz wszędobylskiego monitoringu szanse na skuteczną ucieczkę z miejsca zdarzenia drogowego są coraz mniejsze. Z drugiej strony konsekwencje nieudanej ucieczki mogą być bardzo dotkliwe, tak pod względem karnym jak i cywilnym. Dlatego, warto zastanowić się dwa razy, zanim postanowimy uciec od kłopotów, gdyż może to być ucieczka „z deszczu pod rynnę”.

W zeszły piątek 10 lutego 2017 roku w Oświęcimiu limuzyna przewożąca premier Beatę Szydło uczestniczyła w zdarzeniu drogowym. W wyniku zderzenia limuzyny z drzewem pani premier została lekko ranna. Niestety, na tym złe wiadomości się nie kończą, bowiem w wyniku zdarzenia dwóch oficerów BOR odniosło poważne obrażenia. Z informacji przekazanych przez Prokuraturę Okręgową w Krakowie wynika, że jeden z oficerów doznał złamania nogi oraz obrażeń miednicy.

W wywiadzie dla TVN24 rzecznik Komendanta Głównego Policji – mł. insp. Mariusz Ciarka stwierdził, że ze względu na obrażenia oficerów BOR zdarzenie z udziałem pani premier będzie najprawdopodobniej zakwalifikowane jako wypadek drogowy, a nie jako kolizja drogowa.

Przyznam, że wypowiedź pana inspektora mnie zaintrygowała. Jakkolwiek źle by to nie zabrzmiało, pomyślałem, że to dobra okazja, żeby raz na zawsze ustalić prawidłowe znaczenie pojęć „kolizja drogowa” oraz „wypadek drogowy”.

Internet (nie)prawdę Ci powie. 

W serwisach internetowych o tematyce motoryzacyjnej najczęściej można spotkać następujące definicje:

  • Wypadek drogowy to zdarzenie, do którego doszło w wyniku chociażby nieumyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym, a którego następstwem jest śmierć uczestnika zdarzenia, ciężki uszczerbek na zdrowiu albo naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia na okres powyżej 7 dni.
  • Kolizja drogowa to zdarzenie spowodowane poprzez nieumyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa obowiązujących w ruchu lądowym, którego skutkiem są straty materialne lub też obrażenia ciała u uczestnika zdarzenia powodujące naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwające nie dłużej niż 7 dni.

Co jednak znamienne, w większości przypadków autorzy internetowych publikacji nie podają podstawy prawnej powyższych definicji. Dla mnie, jako prawnika, brak podstawy prawnej jest więcej niż niekomfortowy. Dlatego rozpocząłem swoje własne poszukiwania…

Prawo o ruchu drogowym.

W ustawie prawo o ruchu drogowym próżno szukać podziału zdarzeń drogowych na wypadki i kolizje. Ustawa nie zawiera również definicji legalnej wskazanych pojęć. Ustawodawca, niejako „mimochodem”, posługuje się pojęciem „wypadku drogowego” oraz jego kwalifikowanej odmiany w postaci „wypadku drogowego, w którym są zabici i ranni” (art. 44 p.r.d.). W ustępie pierwszym wskazanego przepisu uregulowano podstawowe obowiązki kierującego w razie wystąpienia wypadku drogowego, takie jak: zatrzymanie pojazdu, zabezpieczenie miejsca wypadku, usunięcie pojazdów z miejsca zdarzenia. Następnie w art. 44 ust. 2 p.r.d. ustawodawca nakłada na kierującego szczególne obowiązki w sytuacji, gdy w wypadku występują zabici i ranni, w tym m.in.: obowiązek pozostania na miejscu zdarzenia, zawiadomienia służb oraz nieusuwania pojazdów z miejsca zdarzenia.

Jak już wspomniałem w ustawie prawo o ruchu drogowym ustawodawca nie zdecydował się na wprowadzenie definicji legalnej pojęcia „wypadek drogowy”. Zgodnie z zasadami wykładni literalnej, w braku definicji legalnej danego terminu, przyjmuje się jego znaczenie nadane w języku potocznym. Według słownika języka polskiego PWN słowo „wypadek” oznacza: „nieszczęśliwe wydarzenie, które spowodowało straty materialne, w którym ktoś ucierpiał”. Zatem zgodnie z definicją słownikową o wypadku możemy mówić w razie łącznego wystąpienia szkody szkody na mieniu oraz szkody osobowej.

Z powyższego wynika, że pojęcie „wypadku drogowego” występujące w ustawie prawo o ruchu drogowym należy interpretować szeroko, zaliczając do zakresu znaczeniowego wskazanego pojęcia wszelkie zdarzenia drogowe, których skutkiem będzie: śmierć albo jakiekolwiek obrażenia występujące u uczestnika zdarzenia, bądź też straty materialne.

Z ogólnej kategorii wypadków drogowych ustawodawca wyróżnił „wypadek drogowy, w którym są zabici i ranni„. Jak należy definiować wskazane pojęcie? Odpowiedź odnajdujemy w orzeczeniu Sądu Najwyższego, w którym sąd stwierdził, iż: „Wypadek, w którym są zabici lub ranni, to taki wypadek, w którym co najmniej jedna osoba poniosła śmierć, uległa ciężkiemu lub lekkiemu uszkodzeniu ciała bądź ciężkiemu lub lekkiemu rozstrojowi zdrowia” (wyr. SN 22.12.1992 r., III KRN 149/92). Nie ma zatem znaczenia zakres obrażeń odniesionych przez uczestnika wypadku. Wystąpienie jakichkolwiek obrażeń albo śmierci przesądza od zakwalifikowaniu zdarzenia jako „wypadku drogowego, w którym są zabici i ranni”.

Prawo karne i prawo wykroczeń. 

W kodeksie karnym przewidziano szereg przestępstw przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji. Wśród nich na pierwszy plan wysuwa się przestępstwo wypadku komunikacyjnego (art. 177 k.k.). Za „wypadek” zostaje tu uznane zachowanie, które łącznie wyczerpuje następujące znamiona:

  • zdarzenie nastąpiło w wyniku naruszenia (choćby nieumyślnego) zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym,
  • skutkiem zdarzenia jest śmierć, ciężki uszczerbek na zdrowiu albo naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia na okres powyżej 7 dni,
  • śmierć lub obrażenia poniosła osoba inna niż sprawca wypadku.

Jaka relacja występuje pomiędzy zakresami znaczeniowymi pojęć „wypadek komunikacyjny” oraz „wypadek drogowy, w którym są zabici i ranni”? Możliwe są trzy warianty:

  • zdarzenie może stanowić przestępstwo wypadku komunikacyjnego, nie będąc jednocześnie „wypadkiem z zabitymi i rannymi” – przykładem takiej sytuacji będzie wypadek statku powietrznego, który co do zasady nie będzie podlegał ustawie prawo o ruchu drogowym;
  • „wypadek, w którym są zabici i ranni” nie będzie stanowił przestępstwa wypadku komunikacyjnego – przykładem jest zdarzenie, w którym obrażenia odnosi wyłącznie sprawca; takie zdarzenie jest kwalifikowane jako „wypadek, w którym są zabici i ranni”, ale nie wyczerpuje ono znamion wypadku komunikacyjnego;
  • najczęściej jednak „wypadek, w którym są zabici i ranni” będzie jednocześnie kwalifikowany jako przestępstwo wypadku komunikacyjnego lub inne przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji.

Również prawo wykroczeń przewiduje kary za zachowania godzące w bezpieczeństwo w komunikacji. Wśród wskazanych regulacji uwagę zwraca wykroczenie polegające na nieudzieleniu pomocy ofierze wypadku (art. 93 k.w.). W myśl powołanego przepisu, prowadzący pojazd, który, uczestnicząc w wypadku drogowym, nie udziela niezwłocznej pomocy ofierze wypadku, podlega karze aresztu albo grzywny. Penalizacji podlega zatem każdy przypadek nieudzielenia pomocy ofierze wypadku, niezależnie od zakresu odniesionych przez niego obrażeń. W konsekwencji należy stwierdzić, że pojęcie „wypadku drogowego” występujące w art. 93 k.w. jest tożsame z pojęciem „wypadku drogowego, w którym są zabici i ranni” występującym w ustawie prawo o ruchu drogowym.

Ciekawostka – „kolizja drogowa” jest jednak zdefiniowana. 

Zdarzenia drogowe, które mają miejsce w naszym kraju są odnotowywane przez Policję w informatycznym Systemie Ewidencji Wypadków i Kolizji (SEWIK). Na potrzeby tego systemu Policja zdefiniowała „wypadek drogowy” jako zdarzenie drogowe, w wyniku którego osoba została ranna albo zabita. Natomiast „kolizja drogowa” została zdefiniowana jako zdarzenie drogowe, w którym powstały wyłącznie straty materialne (Zarządzenie KGP Nr 31 z 22.10.2015 r., Dz.Urz.KGP.2015.85 ze zm.). Oczywiście zarządzenie KGP nie jest aktem prawa powszechnie obowiązującego, a co za tym idzie definicje tam zamieszczone są przeznaczone wyłącznie do użytku wewnętrznego w strukturach Policji. Tłumaczy to natomiast powołaną na wstępie wypowiedź rzecznika Komendanta Głównego Policji, w której pan inspektor wspomina o zmianie kwalifikacji zdarzenia z udziałem pani premier z kolizji na wypadek.

Wnioski końcowe. 

Definicje wypadku drogowego i kolizji drogowej rozpowszechnione w Internecie nie znajdują oparcia w aktualnym stanie prawnym. Ustawodawca nie zdecydował się na wprowadzenie definicji prawnej ani „wypadku drogowego” ani „kolizji drogowej”. Ma to dalekosiężne skutki, bowiem w różnych aktach prawnych te same pojęcia związane ze zdarzeniami drogowymi mają różne znaczenie. Zakresy znaczeniowe wskazanych pojęć nierzadko się krzyżują. W efekcie mamy do czynienia z informacyjnym chaosem. Jak się nie zgubić w gąszczu przepisów? Moje sugestia: Należy zawsze uważnie czytać przepisy i z dystansem podchodzić do „rewelacji” publikowanych w Internecie.